Chłodne i zarazem wilgotne powietrze przenikało do szpiku kości drwala próbującego wrócić przed zmrokiem do domu. Zmagał się z silnie wiejącym wiatrem, który coraz szybciej przynosił od zachodu deszczowe chmury. Wśród koron drzew było słychać świst powietrza przypominającego zawodzenie duchów. Gdy poczuł chłodną kroplę na policzku wyciągnął przed siebie dłoń jakby chciał się upewnić czy mu się nie wydawało. Po chwili ulewa zaczęła się na dobre, przerywając rozmyślania mężczyzny.
Byli ze sobą od dziesięciu długich lat ale niedawno coś zaczęło się między
nimi psuć. Czuł, że ma przed nim jakieś tajemnicę i akceptował to, mimo to czuł
że piętrzące się sekrety zaczynają ich od siebie oddalać. Dopiero kilka dni
temu jego druga połowa zdradziła mu, kim tak naprawdę jest. Właściwie kim jest
ktoś bardzo jej bliski a kogo nie miał okazji poznać i pewnie mieć nie będzie.
Miał do niej o to żal, czuł jakby budowany przez te wszystkie lata ich wspólny
świat powoli rozpadał się na drobne kawałki.
Owinąwszy się ciaśniej płaszczem zaczął biec. Drogę oświetlały mu
przecinające niebo błyskawice. Kiedy zobaczył w oddali nikłe światło domostwa
mimowolnie uśmiechnął się. Właśnie przebiegał obok drewnianej szopy, gdy
usłyszał podobny do płaczu dźwięk. Przystanął i zmrużył oczy mając nadzieje na
zobaczenie źródła odgłosów. Powoli i ostrożnie podszedł bliżej. Kwilenie
wydobywało się z wiklinowego koszyka wypełnionego dużą ilością materiału.
Odchylił rąbek tkaniny a jego oczom ukazała się zapłakana twarz dziecka,
dziewczynki. Na jej szyi lśnił delikatnym blaskiem niezwykły naszyjnik. Wziął
niemowlę na ręce i podniósł list, który wypadł z zawiniątka, z zaskoczeniem
stwierdził, że jest zaadresowany do jego żony.
- No i co ja mam zrobić z tobą maleńka?- Dziecko jakby w odpowiedzi
dotknęło drobną rączką nieogolonego policzka. Niepewnie ruszył w stronę budynku
i bez słowa przekroczył próg.
- Nareszcie jesteś - podeszła do niego uradowana małżonka. Miała go
przytulić, gdy zobaczyła, co, a raczej, kogo trzyma w ramionach. W milczeniu
wskazał na łańcuszek i list. Gdy ta przeczytała jego treść zdumiona oparła się
ciężko o drewniany stół.
- To ona- wydusiła z siebie po dłuższej chwili zakrywając dłońmi usta.
- Jesteś pewna?- spytał nim kobieta podała mu list aby sam mógł się
przekonać.- Bree zdajesz sobie sprawę,
co to dla niej, nas oznacza? Mogą jej szukać, być może będzie musiała uciekać,
ukrywać się przez całe życie.
- Nigdy niczego tak bardzo nie byłam pewna. Nawet nie chcę sobie wyobrażać,
co się musiało zmusić moją siostrę do takiego kroku. Porzucić własne
dziecko-wyszeptała łamiącym się głosem.
- Nie porzucić tylko oddać na wychowanie.- Cedric odruchowo ją poprawił.-
To wszystko dla jej bezpieczeństwa.
- Tak, wiem- kobieta wzięła noworodka na ręce- Czeka cię niezwykła i być
może pełna przygód ale niebezpieczna przyszłość. Nazwiemy cię Arien. Podoba ci
się?- Dziewczynka przestała łkać i uśmiechnęła się do swojej nowej opiekunki.
.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-
.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-
Czytasz? Skomentuj!
Wróciłam choć miałam wątpliwości czy powinnam publikować znowu opowiadanie, któreś gdzieś tam kiedyś już zaistniało. Zupełnie inne niż Historia pisana szeptem, w drastycznie innym klimacie i przede wszystkim nie siatkarskim.
Wróciłam choć miałam wątpliwości czy powinnam publikować znowu opowiadanie, któreś gdzieś tam kiedyś już zaistniało. Zupełnie inne niż Historia pisana szeptem, w drastycznie innym klimacie i przede wszystkim nie siatkarskim.
Wiecie, podobno nie wchodzi się dwa razy
do tej samej rzeki ale słowo się rzekło i oto jestem. Był sobie kiedyś pewien
portal na którym można było założyć bloga ale został usunięty.
Dlaczego biorę się za to samo drugi raz? Z
bardzo prostego powodu. Gdy skończyłam pisać historię, której właśnie przeczytaliście
prolog, to choć byłam (jestem) z niej zadowolona zdałam sobie sprawę że nie
wykorzystałam w pełni potencjału pomysłu zrodzonego w mojej głowie. Uznałam więc,
że tu coś dodam tam coś ujmę i przy okazji może się to komuś spodoba. Zmiana numero
uno- inny tytuł. Niby kilka słów ale wymyślić jest go naprawdę trudno. Kiedyś Zatoka snów a teraz Tam, gdzie nie sięga wzrok.
To by było na tyle kończę, bo te kilka
słów wyjaśnienia będzie dłuższe niż sam prolog ;)
Do usłyszenia,
Artis
Co mnie najbardziej cieszy? To, że znów mogę Ci grozić.
OdpowiedzUsuńOkej, coś czuję, ze polubię to opowiadanie. Może i zupełnie inny klimat niż Histori pisanej szeptem ale fantastyka też jest okej. Szczególnie ta dobrze napisana a Ty na pewno temu podołasz. Wiem, bo jak zepsujesz to Cię skrzywdzę. Także no:)
Cóż, początek jak to początek. Niby nic nie wiadomo ale jednak coś. Zostali opiekunami jakiejś małej dzidzi Pewnie wywiążą się z tego jakieś spore kłopoty ale co tam, będzie ciekawie.
Czekam na kolejny, pozdrawiam :)
#zerodziśgroźb
Witaj, Artis.
OdpowiedzUsuńWow. Historia jest niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju. Podoba mi się, jestem zachwycona. Jestem jak najbardziej zainteresowana. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
Zapraszam serdecznie,
http://kobieta-pisze-opowiadania.blogspot.com/
Jestem. I zaczynam komentować więc oczekuj małego spamu! (sic!) btw. odśwież e-mail!
OdpowiedzUsuńCo do prologu - jak zaczęłam to czytać, to najpierw miała wrażenie, że to będzie podobne do Pośredniczki Meg Cabot.. NIE WNIKAJ. błagam.
lecę dalej.
Prolog zapowiada się znakomicie. Nie zauważyłam większych błędów, może jeden czy dwa, mało znaczące, nie raziły zbytnio :) Jestem ciekawa kim jest dziewczynka. Dlaczego matka ją im podrzuciła? Dlaczego będzie musiała się ukrywać? Tyle pytań bez odpowiedzi, ale zapewne znajdę je w następnych rozdziałach, które postaram się nadrobić :)
OdpowiedzUsuńHej! Bardzo długo zbierałam się do przeczytania, bo ciągle brakowało mi czasu. Wchodziłam tu już kilka razy i w sumie nie pamiętam, może coś już pod jakimś rozdziałem napisałam... Bo jestem kilka dalej jeśli chodzi o czytanie. Ale czy dałam o sobie znać... sama nie wiem, skleroza nie boli xD W każdym razie przybyłam, żeby wreszcie się wypowiedzieć.
OdpowiedzUsuńProlog był krótki, ale ciekawy. Znalezienia dziecka się nie spodziewałam i w sumie to bardzo fajna sprawa. Tego typu prologów nie czytałam. Podejrzewałam już po przeczytaniu tej notki, że ta dziewczynka będzie kimś wyjątkowym i to się w sumie potem potwierdza. Ale nie wybiegając w przyszłość, zastanawiam się jaka będzie przyszłość tej dziewczynki i jaką wolę odegra w opowiadaniu. Widzę, że masz już sporo rozdziałów, więc zacieram rączki.
Wpadnę jak znajdę chwilę;)
Pozdrawiam!
I zapraszam też do siebie;)
sila-jest-we-mnie.blogspot.com